środa, 26 października 2011

Zazdrościłem mesjaszom

Zawsze zazdrościłem mesjaszom
Tego świata, bo nie przez palce,
A przez dłonie na słońce patrzyli.
Nie muszą trudzić się tym wszystkim
Od czego skóra cierpnie na ziemi.
Bo i po co, kiedy dokładnie widzą
To, co nie jest dla oka dostrzegalne.

Pośród ponurych zniczy rozbawione
Tańczą baloniki, śmiejąc się wesoło.
A wszystko okraszone krwią świętych
Na ziemi żyznej w sarkofagi.
Nazwaliby to festynem żywych dla zmarłych.
Tak, zawsze zazdrościłem mesjaszom.

Marek Mysłek

piątek, 21 października 2011

Ulotki Wstydu


Przechadzając się po ulicach Warszawy nietrudno natknąć się na ulotki agencji towarzyskich, wetknięte za wycieraczki samochodów. Również chodniki w centrum miasta pokryte są dziesiątkami ulotek  konkurujących ze sobą domów publicznych.
  Zjawisko to nie budzi niczyich protestów. Prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że większość mieszkańców miasta zaczęła traktować „seks-ulotki” jako część warszawskiej panoramy.
Proceder epatowania treściami na wskroś pornograficznymi, przekraczającymi granicę moralności i dobrego smaku, deprawuje jednak nie tylko osoby dorosłe, ale przede wszystkim dzieci i młodzież.
„Seks-ulotki” sugerują, że traktowanie swojego ciała niczym towaru nie jest niczym złym, a wręcz pożądanym. Brak reakcji władz na ten proceder powoduje zaś,  że społeczeństwo oswaja się z tym zjawiskiem i zaczyna traktować prostytucję oraz oferowanie usług seksualnych za coś zupełnie normalnego.
Zastanawiający jest jednak brak reakcji organizacji przeciwdziałających handlowi żywym towarem oraz środowisk walczących o prawa kobiet. „Seks-ulotki” umożliwiają bowiem sutenerom i stręczycielom pracę w białych rękawiczkach. Wiadomo bowiem nie od dziś, iż to zazwyczaj nie kobiety same organizują agencję towarzyską, zwaną potocznie ”burdelem”, lecz robią to mężczyźni, wykorzystujący kobiety w najgorszy z możliwych sposobów.



W 2012 roku Warszawa będzie gościć dziesiątki tysięcy kibiców z całego świata. W tym samym czasie do Polski przyjedzie również wiele prostytutek z całej Europy. Pokazywanie takiego wizerunku stolicy zagranicznym gościom, zwłaszcza wtedy, gdy oczy całego świata będą skierowane na Polskę nie przysporzy nam chluby.
Środowiska feministyczne na Ukrainie od dawna walczą o to, żeby podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r., nie zszargać honoru  tego państwa i jego obywateli,  poprzez publiczne ujawnianie rozprężenia moralnego oraz przedmiotowego traktowania kobiet. Niestety, polskie feministki nie traktują tego tematu poważnie, zastępując go hasłami, które często z dobrem kobiet nie mają nic wspólnego. 
Nasze władze także nie dostrzegają problemu nie robiąc nic, aby przeciwdziałać procederowi „handlu żywym towarem” i traktowaniu kobiet jak przedmiotów, służących jedynie do zaspokajania seksualnych potrzeb mężczyzn. 
Godność człowieka jest jedną z podstaw, na których budowana była Unia Europejska. Wyraźnie jednak widać, że wbrew wzniosłym założeniom Unii godność człowieka traktowana jest dziś jako instrument polityczny, który swobodnie wykorzystuje się dla  partykularnych interesów i korzyści. Dostrzegalne jest także jawne wycofanie się instytucji państwowych z obszarów, które przez wieki stanowiły domenę państwa. Państwo polskie pozostawia społeczeństwu samowolę, zapominając o tym, iż bez udziału pewnych norm, wolność bardzo szybko może przerodzić się w anarchię, a jej negatywne skutki ponosić będzie całe społeczeństwo, a więc i państwo. Tak jest też w  przypadku niekontrolowanego działania organizacji handlujących usługami seksualnymi kobiet i milczącego przyzwolenia państwa na ten proceder.
 Po macoszemu traktowane jest również zjawisko reklam wielu produktów, których atrakcyjność i rzekomo wysoka jakość bazuje na nagości i nachalnej seksualności. Reklamy te nie są w żaden sposób związane z bielizną czy kosmetykami. Nagie albo skąpo odziane kobiety występują w reklamach olejów napędowych, zakładów wulkanizacji, czy dachówek. 
Staliśmy się zakładnikami wolnego rynku, który rządzi się własnymi prawami. Jesteśmy na co dzień bombardowani podtekstami seksualnymi lub zupełnie jawnym nawiązaniem do seksu, szczególnie w reklamach, ulotkach i środkach masowego przekazu. Przyczyna jest prosta – seks lepiej się sprzedaje i jest łatwo zauważalny. Powinno się jednak zabronić epatowania seksualnością w reklamach towarów lub usług,  które nie  są  z seksem związane. Wszystko jest kwestią dobrej i przemyślanej legislacji, która mogłaby odbudować nadszarpniętą godność kobiet, a także wpłynąć na to, by wartość kobiet postrzegano przede wszystkim  w oparciu o posiadaną przez nie wiedzę i umiejętności, a nie przez pryzmat wyłącznie ich urody i atrakcyjności seksualnej.
Niestety, postrzeganie kobiet jedynie jako obiektów seksualnych pragnień,  staje się coraz bardziej powszechne w polskim społeczeństwie. To, co parę lat temu wzbudzało szeroką dyskusję i sprzeciw, dziś stało się niebudzącą niczyich protestów normą. Powszechne znieczulenie i przekraczanie coraz dalszych granic moralnych oraz brak dobrego smaku świadczy zaś o niedojrzałości społeczeństwa, a przede wszystkim jego elity.
 Promocja grzechu nie napotyka żadnego oporu. 
Propagowanie seksu, wyuzdania, pornografii, odrzucenie wszelkich wartości moralnych przez emitowanie w telewizji po godzinie 23.00  filmów pornograficznych oraz filmów pełnych wyszukanej przemocy -   jest tego najlepszym przykładem. To samo dotyczy pism plotkarskich i młodzieżowych - na ich  tylnych stronach można dostrzec reklamy filmów i gier pornograficznych, które dzieci bez problemu mogą ściągnąć na swoje komórki.
 Ktoś może powiedzieć, że takie same rzeczy można znaleźć bez problemu w Internecie. Czy alkoholu i narkotyków dziecko także nie może znaleźć poza legalnym obiegiem?
Pokłosiem braku nadzoru państwa nad tymi zjawiskami jest obniżenie się wieku inicjacji seksualnej wśród młodzieży, a także spłycenie relacji damsko - męskich do aspektu cielesności.
  Zadaniem dojrzałego i odpowiedzialnego społeczeństwa oraz państwa jest zapobieganie zjawiskom, które godzą w powszechnie uznane wartości i  które stanowią jednocześnie element destrukcyjny w sferze moralności, wychowania, odpowiedzialności i stosunków międzyludzkich. Jest to ważne szczególnie dziś, gdyż ludzie coraz częściej utożsamiają prawo z moralnością. Wszystko więc, co jest dozwolone przez prawo traktują, jako niegroźne, a nawet dobre, co było szczególnie widoczne w przypadku dopalaczy.
  Problemem Słowian, a więc i Polaków jest ślepe naśladownictwo zachowań i obyczajów narodów zachodnich. Bierzemy z zachodu wszystko, bez względu na to, czy jest to dobre czy złe.
Może wreszcie przydałoby się trzeźwe podejście do pewnych spraw i wypracowanie własnych rozwiązań, które ustrzegłyby  nasze społeczeństwo od ślepego naśladownictwa Zachodu. Potrzebne jest stworzenie takich wytycznych i wzorców, które propagowałyby postrzeganie człowieka jako podmiotu, z którego emocjami i uczuciami trzeba się liczyć, a nie jako przedmiotu i towaru na sprzedaż.





Rozmieszczanie „seks-ulotek” powinno być traktowane jako rozpowszechnianie amoralności; tudzież jako zaśmiecanie przestrzeni publicznej albo naruszanie przestrzeni prywatnej, jaką  stanowią samochody. Najlepszym rozwiązaniem tej kwestii byłby zakaz umieszczania w przestrzeni publicznej treści propagujących rozwiązłość seksualną i moralną. Wszystko zależy jednak od umiejętnego zdefiniowania problemu i stworzenia właściwego prawa oraz konsekwencji odpowiednich służb w egzekwowaniu ustalonych norm prawnych.
Na osoby roznoszące reklamy agencji towarzyskich czy „seks-ulotki” należałoby nakładać wysokie mandaty. Szczególnie wysokie kary pieniężne powinny płacić osoby  zostawiające takie reklamy i ulotki  w miejscach publicznych w pobliżu przedszkoli i szkół, gdzie mają do nich dostęp dzieci i młodzież. Mogłoby to jednak  przynieść pożądany skutek tylko wtedy, gdy kary te będą odpowiednio wysokie i stanowczo egzekwowane. Agencje towarzyskie, dzięki dużym zarobkom i nie słabnącemu popytowi mogą bowiem wkalkulować mandaty w cenę świadczonych przez siebie usług.

Gabriel Kayzer

środa, 5 października 2011

Czy można...

Czy można umrzeć od nadmiaru miłości?
Wybuchnąć jak przeciążony reaktor atomowy
Lub złamać się niby deska pod ciężarem umiłowanej osoby

Czy można zginąć w uścisku czułości?
Jak królik co kark mu bezwiednie skręca
Chłopczyk malutki w ramionach niewinności

Czy można urzeczowić kogoś z serca?
Uczynić go swym niewolnikiem
W imię zazdrości i prawdziwej jedności

Czy można utopić człowieka w morzu własnych łez?
Jeżeli jednak potrafi pływać
Mógłby nas uratować w tonącej chwili

Czy można pisać wiersze na pergaminie własnego ciała?
Wiedząc że brzydzą i trują innych
Bo ze słów krwawych wśród trzewi są składane

Czy można odstąpić kobiety?
Przyjacielowi nie znającemu jej zapachu
A gdy ten wywietrzeje upomnieć się o jej ciało

Czy można wyprzeć się spełnionych życzeń?
Misternie składanych w godzinach słabości adresata
I zburzyć cierpliwie wznoszony zamek z piasku

Czy można w trzeźwości przebaczyć cierpienia?
Zadane nam przez braci
Do których wracamy tylko w stanie upojenia

Czy można móc bez woli czynienia?
Być podobnym przerażonemu rozbitkowi
Dryfującemu na resztkach statku bez imienia 

Czy można...
Maciej Jastrzębski

piątek, 30 września 2011

Dziecięca zagadka - Maciej Jastrzębski

Sunie dwurogi, goniec jednonogi
Jak kropla drżąca, na płaszczyźnie stali
Umyka czynnikom, nieuniknionym
Brutalnej koniunkcji, kamienia z ciałem

Sili się ślimak, choć siły już nie ma
Chodnik tak długi, wciąż długi zbyt wiele
Za wolno się spieszy, biedne stworzenie
Ucieka śmierci, zawisłej już nad nim



Nadyma się ślimak, ciężar go ła
                                                -mie

Pęka jak bąbel, wykwitły z zarazy
 
         dż
M  aż          mu nogę, niby młot żelazny
  i          y

Dziecięcy,
               różowy,
                           kalosz gumowy



Pierwotne myśli - gęsty kadzideł dym
Otumaniają, nagłą ciekawością
Świeżą i dziką, wolą rozpoznania
Życia i śmierci
Powinowactwa kamienia z ciałem

A oto zagadka!
Czy to jeszcze ślimak
Czy już chodnik brudny?
Zgadnijcie sami

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Aleksander Szczerbiński - Dlaczego nie anioł?

Dlaczego nie anioł? 

Trzeba wstąpić w kamień, w drzewo, w wodę, w szpary furty. Lepiej być skrzypieniem podłogi niż przeraźliwie przeźroczystą doskonałością.
Zbigniew Herbert

Tańcząca nazistka. Ruch prawie doskonały, bo wyzwolony z ciasnej klatki czterech sztywnych linii, zmieniający niezborną wibrację w łagodne falowanie, zginający się ostrzem swej szpicy ku niebu, a potem opadający ze spokojem morskiej fali bijącej o brzeg, zostawiający na pożegnanie zmysłom aromat świeżej piany. Wszystko to zbite w nerwową, rozedrganą formę, każdym zdaniem krzyczącej o niesprawiedliwości własnego stłoczenia. Czarne włosy, czyli burza chwiejąca drzewami, ciemny miąższ gleby, zgniatany uciskiem i wychodzący na powierzchnię, pachnący po deszczu. Oczy, zdaje się, ciśnięte celnym rzutem w samą podstawę czaszki, niby niczego nie rozumiejące, ale z każdym podrzutem ciała kurczowo trzymające się tej cząstki świadomości, jaka została im dana.
Jeżeli mówię, że jej biodra były jak ogień, to znaczy, iż posiadały ten sam instynkt, co płomień wirujący na wietrze, kierujący się skrętem tam, skąd płynie dech, choć każda iskra wie, że ten łagodny chłód je wszystkie w końcu zdmuchnie i zabije.
Czasem rozkręcona kula na chwilę się zatrzymywała, wtedy w tej niskiej konstrukcji wszystkie wady urody było widać jak na dłoni. Ale to nigdy nie trwało długo. Linie na nowo przechodziły w drgania, obfitość podwajała, potrajała swoje kształty w przestrzeni.
Patrzyłem na nią. Było na pewno w tym coś ze zwykłego lenistwa, ale także z erotycznego voyeur, biernego gestu starego człowieka, którego nie stać już na wykonanie własnego posunięcia, a już na pewno nie dotknie takiego pędu, bo od razu poparzyłby sobie całą dłoń. Czułem się jak mężczyzna z instynktem posiadacza, jak ktoś, komu zwinięto własność sprzed nosa, a pozostawiono tylko jedną możliwość, cienką niby strużka ulatującego dymu.
Tańczyła do kiczowatej piosenki z lat dziewięćdziesiątych. W tej dekadzie ból i poznanie mieszało się z nieświadomością i radością. Tę ostatnią przyjmowało się z uśmiechem idioty, bo dawała uczucie szczęścia, ten pierwszy odpędzało się jak najdalej od siebie, ponieważ zdawał się nienaturalny. Później, gdy już stało się jasne, jak się sprawy naprawdę miały, z tamtej epoki pozostały tylko otwarte, palące na rany na ciele, wywołujące skurcz cierpienia z każdym dotykiem. Kiedy widzimy odcisk buta w błocie i zdajemy sobie sprawę, że to my jesteśmy ziemią, że to nas wyżłobiono, wtedy nie ma miejsca na odkupienie.
Obserwowałem ją w milczeniu, jak bezwstydnie poddaje się celebracji samej siebie. Myślałem wtedy, ile do tej pory wierszy na ten temat napisano. Miłosz powiedziałby mi dlaczego ona tańczy i jak ona tańczy, Herbert - dlaczego ja z nią nie tańczę. Dlatego też Herbert jest prawdziwszy i bardziej gorzki. Więc taki ma być sens całego mojego myślenia? Po to jestem potrzebny, żeby wiecznie gasić świece zapalane przez innych?
Wyszedłem wreszcie z sali, zamieniając ocean gorąca na wieczorny mróz, idący dreszczem po kościach. Upór więźnia, próbującego ciągle rwać zębami łańcuch, jakim go skuto. Siła ludzkiej pięści wygrażającej chórom anielskim, choć na Ziemi pozostawione zostało coś, co nie przyniesie ani wyzwolenia, ani nawet żadnej nadziei.